O mnie

"Pole działania natury jest ogromne,
o wiele większe niż skromne poletko człowieka"
Olga Tokarczuk


"Różnica między ludźmi, którzy realizują swoje marzenia, a całą resztą świata nie polega na zasobności portfela. Chodzi o to, że jedni całe życie czytają o dalekich lądach 
i śnią o przygodach, a inni pewnego dnia podnoszą wzrok znad książki, 
wstają z fotela i ruszają na spotkanie swoich marzeń" - Wojciech Cejrowski



Tyle razy podziwiałam ją z daleka, tyle razy obiecywałam sobie, że podczas kolejnej wizyty  w Austrii muszę do niej dotrzeć - aż w końcu się udało. 
Można powiedzieć, że rzutem na taśmę, ponieważ kilka dni po naszym powrocie z Austrii, państwo to zamknęło swoje granice dla turystów. Zanim jednak opowiem Wam, o górującej nad wijącymi się wodami rzeki Salzach - potężnej Twierdzy Hohenwerfen, chciałabym pokazać miejsce w którym mieszkaliśmy oraz sielskie widoczki jakie roztaczały się za oknami "naszego" domostwa. Okazało się, że owy domek albo raczej potężna willa należy do całkiem sympatycznej kobietki, która w roku 2008 została mistrzynią świata w paralotniarstwie. Ot tak, po zakończonej karierze sportowej postanowiła zająć się wynajmem apartamentów dla turystów.
Wioska o nazwie St. Veit im Pongau leży w pięknej alpejskiej dolinie, oferując mieszkańcom oraz przyjezdnym - powietrze wolne od smogu, cuda natury, mnóstwo górskich szlaków, kryształowo czyste jeziora - gdzie naprawdę można zregenerować siły witalne i oderwać się od szarej rzeczywistości. Kiedy każdego ranka z kubkiem gorącej kawy stawałam na drewnianym tarasie - czułam, że Bóg stwarzając góry doskonale wiedział co robi:)
Piękno, majestat, specyficzna atmosfera, wreszcie ich szczególne miejsce w historii zbawienia - to wszystko sprawia, że w górach głos przemawiającego do nas Stwórcy staje się szczególnie wyrazisty. Góry w szczególny sposób stwarzają okazję do skupienia i kontemplacji, pozwalają spojrzeć na świat z innej perspektywy. Góry były również ulubionym miejscem samotnych modlitw Jezusa. 
Nie bez powodu wiele klasztorów - choćby słynne greckie Meteory /tutaj/ powstało na trudno dostępnych górskich szczytach, ponieważ według kościelnej teorii człowiek był wtedy bliżej nieba i Boga.
Chociaż z natury nie należę do rannych ptaszków, to mieszkając w tym miejscu bardzo lubiłam wstawać dosyć wcześnie, żeby móc obserwować góry, wynurzające się  z porannej mgły.


A teraz udajemy się w kierunku miasteczka Werfen, gdzie na stromej skalnej ścianie w dolinie rzeki Salzach wznosi się średniowieczny zamek warowny, który przez blisko dziewięćset lat skutecznie strzegł dostępu do Salzburga. Dziś stanowi on nie tylko jedną z największych atrakcji turystycznych, ale przyciąga także historycznymi festynami i pokazami sokolniczymi.
Odwiedzając Zamek Hohenwerhen przenosimy się do czasów Średniowiecza. W starych murach kryją się historyczne komnaty, podziemne przejścia, tajemne schody, kaplica, wieża tortur i dawna zbrojownia.  Jednak największą atrakcją zamku są widowiskowe pokazy ptaków łowczych, organizowane codziennie przez działającą tu historyczną sokolarnię, a wiedzę o ptakach myśliwskich można pogłębić w muzeum sokolnictwa i na specjalnie przygotowanej ścieżce edukacyjnej. 
Żeby dostać się do zamku mamy dwie opcje. Miłośnicy przyrody i osoby o nawet bardzo umiarkowanej kondycji fizycznej, powinny wybrać formę pieszego spaceru. Zacieniona ścieżka wije się łagodnie pod górę, okrążając zamkowe wzgórze. Przy okazji możemy podziwiać piękne alpejskie krajobrazy. Czas wejścia to około 40 minut. 
Osoby, którym wspinanie się sprawia trudność lub chcą oszczędzić czas, mogą błyskawicznie wjechać do góry kolejką zębatą. My oczywiście wybieramy opcję spacerową, delektując się ślicznymi widokami, dotleniając przy okazji płuca zanieczyszczone małopolskim smogiem:)

...albo wagonik...
...albo nóżki...

"Tak naprawdę nie wiemy, co ciągnie człowieka w świat. 
Ciekawość? Głód przeżyć? Potrzeba nieustannego dziwienia się? 
Człowiek, który przestaje się dziwić jest wydrążony, ma wypalone serce. 
W człowieku, który uważa, że wszystko już było i nic nie może go zdziwić, 
umarło to, co najpiękniejsze – uroda życia" R. Kapuściński

...ciągły głód świata...

Twierdza Hohenwerfen została wybudowana w latach 1075-1078 na zlecenie arcybiskupa Salzburga Gebharda, jako strategiczny bastion na szczycie 155 metrowej skały. 
To również z jego inicjatywy powstała górująca nad w Salzburgiem gigantyczna twierdza Hohensalzburg /swoją drogą polecam Wam wizytę w tym pięknym mieście/. 
W związku z tym, że biskup nie za bardzo potrafił  dogadać się z królem Henrykiem IV - w roku 1077 został wydalony z Salzburga i wrócił dopiero po 9 latach. Zmarł w twierdzy Hohenwerfen, która w następnych wiekach służyła władcom Salzburga, książętom, arcybiskupom - nie tylko jako baza wojskowa, ale także jako miejsce zamieszkania i baza wypadowa do polowań.
Zamek był również używany jako więzienie stanu, a zatem miał nieco złowieszczą reputację. Okresowo więziono tutaj wysoko urodzoną szlachtę oraz kilku władców. 
W 1931 roku twierdza będąca własnością arcyksięcia Eugeniusza Ferdynanda została poważnie uszkodzona przez pożar. W roku 1938 została sprzedana niemieckim nazistom, służąc jako centrum szkoleniowe niemieckiej partii nazistowskiej. Pod koniec wojny zamek stał się własnością Salzburga, a w roku 1987 został udostępniony dla turystów. 
Muszę przyznać, że jest to jedna z piękniejszych warowni obronnych, jakie kiedykolwiek widziałam.  Może nie chodzi konkretnie o jej wnętrza, ale okoliczności przyrody są niezwykłe. Przysiadam więc grzecznie na ławeczce, żeby poczuć wszechogarniającą potęgę otaczających mnie Alp oraz szybujących w powietrzu /czasami tuż nad głową/ wyszkolonych orłów i sokołów. A propos orłów. To właśnie tutaj  kręcono niektóre sceny do filmu "Tylko dla orłów".


Doskonale znam powiedzenie, że "cudze chwalicie, swego nie znacie", ale jak nie chwalić Austrii skoro jest to absolutnie piękny kraj. Już sama jazda samochodem dostarcza ogromu wrażeń wizualnych. Monumentalne góry, krystalicznie czyste jeziora, wodospady, wszechobecne "łaciate i rude milki" pasące się na zielonych alpejskich łąkach sprawiają, że aż chce się żyć i ciągle tutaj wracać:)
Nie sposób nie wspomnieć o kolorowych miasteczkach oraz wioskach, w których mieszkańcy częstokroć paradują w regionalnych strojach ludowych i są z tego powodu bardzo dumni. Akurat w niedzielę nadarzyła się okazja, żeby poobserwować Austriaków w ich naturalnym środowisku.
Tyrolskie stroje ludowe zachwycają wysokiej jakości materiałami - w szczególności lnem, filcem, skórą, a także aktualnym wzornictwem. Miejskie i wiejskie wpływy łączą się ze sobą, tworząc modne trendy połączone z tradycją i posiadają światową renomę.
Niestety ceny tych ciuszków powalają. Przekonałam się o tym, kiedy odczułam ogromną ochotę na zakup pewnego haftowanego gorseciku, ale gdy zobaczyłam metkę - mina co nieco mi zrzedła. Może następnym razem będzie jakaś promocja:)


Lederhose - to skórzane męskie spodnie - występują jako krótkie spodenki przed kolano i długie spodnie za kolana. Ich historia sięga XV-XVI wieku. Zakłada się do nich specjalne szelki ze skóry, skarpety z owczej wełny i buty mokasyny wiązane z boku. Spodnie produkuje się z miękkiej skóry jelenia. Zdobione są różnorodnym haftem z przodu i po bokach. Do skórzanych spodni zakłada się białą koszulę, lub koszulę w kratę.
Drindl - jest tradycyjnym kobiecym strojem ludowym, noszonym w południowych Niemczech i Austrii, opartym o historyczny ubiór chłopów zamieszkujących Alpy. Składa się z gorsetu, bluzki, spódnicy i fartucha. Wbrew pozorom wyglądający na dość prosty i zwyczajny ubiór - dzisiejszy drindl jest bardzo drogi, o czym sama miałam okazję się przekonać. Zimowy drindl jest ciężki, zrobiony z ciepłych materiałów o ciemnym zabarwieniu, natomiast letni jest lekki i jasny o żywym zabarwieniu. 
Dodatkami do tego ubioru mogą być różnego rodzaju ozdoby: paski, kapelusze oraz rękawiczki. Węzeł na fartuchu może oznaczać status danej osoby. Gdy jest zawiązany po lewej stronie - nosząca go dziewczyna jest panną. Z prawej strony noszony jest przez mężatki, a z tyłu przez wdowy.
Mam nadzieję, że mój dzisiejszy kolorowy post przypadł Wam do gustu, a tych z Was którzy nie odwiedzili jeszcze tej części Austrii, zachęciłam do nadrobienia zaległości:)

Dziewczyny pozowały do zdjęć z ogromną przyjemnością:)
Jak nie kochać gór:)
Próba nawiązania dialogu polsko-austriackiego:)
Rarytasy kuchni austriackiej, czyli Wiener schnitzel i spółka:)

Dziękuję bardzo za wszystkie pozostawione komentarze:)
Życzę Wam dużo zdrowia oraz wszelkiej pomyślności:)

Brak komentarzy: